Lifestory

Przestań mi mówić jak mam żyć! Zrozumiałeś?

Ten tekst miałam już napisany w szkicu dawno temu, ale brakowało do niego zapłonu. Czegoś, co mi powie, że to jest właśnie ten czas, żeby go opublikować. Kilka dni temu zapytano mnie, co sądzę o nowej ofercie firmy telekomunikacyjnej Virgin Mobile. To był właśnie ten zapłon. Ta iskra, która nadała tym słowom sens. Cieszę się, że mogę napisać ci o czymś, co w idei jest bliskie memu sercu. W zasadzie jest bliskie naszym wszystkim sercom, bo wszyscy lubimy sami decydować o tym, co ma wpływ na nasze życie. To, o czym ci zaraz napiszę, utwierdza mnie w przekonaniu, że nie jestem osamotniona w tym stwierdzeniu. Ale najpierw opowiem ci o pewnej sytuacji.

To był jakiś poniedziałek. Wracałam samochodem do domu i słuchałam radia. Na antenie trwał konkurs. Wiesz, takie typowanie jednego z 13 sejfów i jeszcze próba odkupienia go przez prowadzącego. Ilekroć tego słucham, zastanawiam się, dlaczego tak wielu z nas nie ma swojego zdania i umiejętności podejmowania samodzielnych decyzji. Być może akurat w tym przypadku się mądrzę, w sumie nikt do mnie nigdy nie zadzwonił i nie powiedział, że mogę wygrać 500 tyś złotych, ale muszę wybrać jeden z sejfów. Nie wiem, może sama szukałabym kogoś, na kogo w razie przegranej będzie można zrzucić odpowiedzialność. Jednak wracając do meritum. Ludzie szukają zawsze kogoś, kto pomoże im podejmować decyzje. Nie ważne, czy sejfy, sukienki, kolor farby do salonu. Dlaczego tak się dzieje? Długo nad tym myślałam. I już znam odpowiedź. Bo zabija się w nas tę umiejętność samodecydowania za siebie od samego początku. Na starcie mówi nam się, że czegoś nie wypada, coś nie pasuje. Wierzymy więc, że sami nie potrafimy decydować. Radzimy się innych. A inni chętnie nam doradzają. Bo cudzym życiem zawsze łatwo się żyje i steruje. Dowiesz się wszystkiego. Od tego, jak dać dziecku na imię, przez to jakim autem powinnaś jeździć, jakie meble mieć w domu, a skończywszy na tym, jak w ogóle żyć.

Ile razy nie pozwoliłaś ubrać swojemu dziecku zielonych rajstop do fioletowej bluzki? Bo to nie pasuje, nie wypada. Ile razy to tobie ktoś mówił jak masz żyć? Co wypada, a czego nie wypada robić? Ile razy słyszałaś, że czyimś skromnym zdaniem, powinnaś zachować się inaczej? Już pomijam fakt, że jeśli to zdanie jest skromne, to w ogóle nie biorę go pod uwagę. Ale o sam fakt chodzi. Przypominasz sobie, ile razy ktoś ci mówił jakich powinnaś dokonywać wyborów? Ile razy czułaś, że ktoś dyktuje ci swoje warunki?

Przyznaję z przykrością, że wiele naszych decyzji jest pokierowanych tym, gdzie i w jakiej rodzinie przyszło nam się urodzić. Wszystko ma znaczenie. Ale czasem po prostu dajemy sobie wmówić, że to inni mają prawo decydować za nas. Babcie o tym, jak karmić nasze dzieci. Rodzina o tym, czy rzucić posadę, która nas rujnuje, czy dalej tam tkwić. Czy pójść na studia, czy jechać zwiedzać świat. A my ulegamy. Pozwalamy sobie dyktować warunki. Czasem wychodzi nam to na dobre, ale czy czujemy się przez to szczęśliwi? Słuchamy z grzeczności, bo tak wypada, bo boimy się powiedzieć inaczej. W ogóle jako ogół boimy się iść pod prąd. Zrobić coś inaczej niż reszta. W naszym społeczeństwie bardzo silnie jest zakorzenione podejście “a co ludzie powiedzą”.

Sama często temu ulegam. Mój mąż jest inny. Nie przejmuje się tym, co inni powiedzą. Czasem mnie to irytuje, czasem się złoszczę, a czasem wymieniamy ostro kilka zdań. Ale w tym temacie ja nie mam racji. I żebyście mnie dobrze zrozumieli, mnie nie chodzi o robienie “brzydkich” rzeczy, które są z gruntu złe. Mnie chodzi o życie, codzienne decyzje. Takie decyzje, które sprawiają, że albo jesteśmy szczęśliwi i żyjemy w zgodzie ze sobą, albo w zgodzie z tymi co powiedzą. Uczę się tego podejścia od mojego męża. On jest szczęśliwszy, nie rozmyśla o tym, jak inni każą mu żyć i jaką wywierają na niego presję.

To jest właśnie ten błąd. Szkoda na niego życia. Szkoda, żeby upłynęło nam ono pod znakiem zadowalania innych dookoła. Uczę się tego wychowując swoje dzieci. W granicach rozsądku, biorąc pod uwagę ich bezpieczeństwo, pozwalam im podejmować za siebie decyzje. Uczą się od drobnych rzeczy. Wybierają zawsze ubrania, nie narzucam im w czym mają chodzić do przedszkola. Jest to rodzaj samostanowienia, który akceptuję. Kiedy widzę, że jakieś decyzje nie idą w dobrym kierunku, rozmawiamy o tym. Być może powiecie, że co ja tam wiem, mam małe dzieci. Ale ja wiem, że budując teraz z nimi więź, będziemy w stanie rozmawiać o wszystkim w przyszłości, a one będą umiały podejmować decyzje. Swoje. Takie, które sprawią im szczęście, a nie takie, które wypada, “bo co inni powiedzą”.

Zanim napiszę coś więcej i przejdę do meritum o firmie telekomunikacyjnej z pierwszego akapitu tego wpisu, powiedz proszę, ile razy myślałaś, że oferty operatorów telefonicznych nie są dostosowane do twoich potrzeb? Wcale nie musisz mieć abonamentu, który stworzyli spece od marketingu. Być może wcale nie potrzebujesz tego, za co i tak przychodzi ci płacić, bo ktoś tak wymyślił. Być może nie piszesz smsów, wolisz dzwonić, ale w abonamencie musisz płacić za cały pakiet smsów. Być może nawet zdążyłaś już pogodzić się z tym, że w tym temacie decyzja nie należy do Ciebie. A co, jeśli się mylisz?

Wyobraź sobie, że możesz albo płacić, albo nie płacić. To ty decydujesz. Co Ty na to?

 

Virgin Mobile wprowadza na rynek nową jakość usług. To elastyczna oferta, która daje ci możliwość samodzielnego komponowania abonamentu. Ale na tym nie koniec. Masz możliwość zmienić go w każdym momencie trwania umowy, również na tańszy. Oferta została stworzona w sposób bardzo przejrzysty, wolny od gwiazdek, czy dopisków. Ale wiecie co jest najlepsze? Jak się dobrze przyjrzeć, to nie dość, że za 26 zł miesięcznie można mieć nielimitowane rozmowy i SMS-y, to jeszcze nawet 20 GB internetu za darmo przez 6 miesięcy. Chociażby po to, żeby mieć możliwość czytania mojego bloga nawet w autobusie :) Wiem, przemówił przeze mnie narcyzm, wybacz :)

W ofercie Albonamentu szyjesz swój abonament na miarę. A ja wiem jak my wszyscy cenimy sobie swoje własne wybory. Zresztą zobacz TUTAJ jak fajnie podchodzi Virgin Mobile do sprawy tego abonamentu. Uśmiejesz się, jak przeczytasz porównanie na końcu strony :)

Właśnie dlatego ci o tym piszę, bo uważam, że taki Albonament idealnie oddaje mój dzisiejszy wpis. To ja osobiście decyduję za co i ile będę płaciła. Cena końcowa abonamentu od Virgin Mobile oddaje moje faktyczne potrzeby. Ja, tak dla przykładu, nie piszę prawie w ogóle smsów. Jakoś nie przepadam za tą formą kontaktu. Wolę zadzwonić. Dlatego wybieram opcję 100 smsów za 2 zł, bo sporadycznie jakiegoś może wyślę. Więcej na pewno nie. Ale już jeśli chodzi o internet i transfer danych, sprawa wygląda inaczej. Jako bloger potrzebuję mieć dostęp do internetu wszędzie i zawsze. To dla mnie bardzo ważne, dlatego wybieram pakiet największy i nie martwię się, że płacę za coś, z czego nie korzystam. To naprawdę mega! Jako nastolatka na bank kupiłabym pakiet “bez limitu” w smsach, chyba nie muszę Ci mówić dlaczego :) Chcę Ci przez to pokazać, że nasze potrzeby zmieniają się wraz z nami. A na rynku telekomunikacyjnym tylko Virgin Mobile daje nam możliwość takich elastycznych zmian. I to co miesiąc. Ja jestem zachwycona.

Jeśli więc, tak jak ja, cenisz sobie możliwość samodzielnego dokonywania wyborów, wiesz, czego chcesz i potrafisz o tym mówić, ta oferta jest dla Ciebie idealna. Ale pamiętaj, to Ty decydujesz. To Twoje życie. Ja to tylko tutaj pokazałam, żebyś w ogóle wiedziała, że coś można, albo nie. I na koniec, bo zapomniałam dodać, Albonament możesz sobie wyzerować i nie płacić za niego zupełnie nic, jeśli na przykład jedziesz na wakacje i nie będzie Ci potrzebny. Fajne, co? :) Osobiście zachęcam Cię do wypróbowania Albonamentu, a wszystkiego na ten temat dowiesz się TUTAJ.

Jeszcze jedno zdanie na koniec. Żyj po swojemu. Na inne życie szkoda życia.

Advertisement

Udostępnij:
  • Katarzyna Smycz

    A ja chciałam Ci pogratulować, na przekór dyskusji jaką widziałam na fb.
    Reklama produktów/usług to nieodłączna część blogów i my czytelnicy powinniśmy to uszanować bo to Wasza praca.
    A pogratulować chcę Ci tego, że Twoje teksty jako jedne z nielicznych pomimo reklam są wartościowe. Można z nich wiele wynieść dla siebie, a przy okazji poznać produkt.
    Powodzenia! :)
    K.

    • Kasiu bardzo ci dziękuję za ten komentarz. Bardzo się staram, żeby każdy wpis był wartościowy a nie pustym klikaczem. Cieszę się, że spora część z Was to docenia. Ja sama dzięki innym blogom odkrywam mnóstwo wartościowych produktów i nigdy nie uznaję tego za minus. Sama mogłabym ich nie odnaleźć. Ściskam ciepło i pozdrawiam

  • Ewelina Łopasiak

    Przejrzałam ofertę ale muszę poczekać jeszcze chwilę, bo póki co mam tylko telefon służbowy i nie mam na to wpływu, gdzie jest abonament. Ps. Takie reklamy to ja rozumiem. Czyta się bardzo lekko i faktycznie pasuje do produktu. I już tak poza wpisem, fajne te włosy zakręcone. Lokówkę masz specjalną? Jak to robisz?

    • Dziękuję ci za słowa uznania. To mega miłe. Też jestem przekonana, że ta oferta świetnie pasuje do naszych życiowych wyborów, które powinniśmy móc podejmować sami. Co do włosów, zakręcam je prostownicą :)

  • Anetta Stach

    Ja kiedyś taka byłam, że bardzo się zastanawiałam, co ludzie powiedzą. Może dlatego, że pochodzę z małej wsi, każdy się tutaj zna, wszystko wie. Ale odkąd mieszkam w mieście, mam swoją rodzinę, mam to gdzieś. Liczy się dla mnie tylko to, czy oni są szczęśliwi. Chociaż muszę przyznać, że nie pozwalam córce się dziwnie ubierać :)