Lifestory

Poranek uważności – zobacz jak zmieni Twoje życie w kilka dni!!!

Podobno wszystko w życiu jest kwestią wyboru. Otóż, nie zgadzam się z tym. Nie wszystko. Rodziny sobie na przykład nie wybierasz. Ale na wiele spraw mamy wpływ. I wiele można zmienić, zwłaszcza, kiedy frustracja bierze górę nad naszymi emocjami. Wystarczy poświęcić trochę czasu na pracę nad sobą i proszę, nowy człowiek. Proste? Bardzo! Tyle, że niełatwe! Któregoś dnia zaczęłyście na instagramie zadawać mi pytania, po co ja tak wcześnie wstaje. Pamiętam ten dzień. Długo się zastanawiałam jak Wam odpowiedzieć, jak nazwać to, po co wstaję tak wcześnie. I wtedy wpadłam na pomysł, żeby odpowiedzieć, że to taki mój poranek uważności.

poranek uważności

Poranek uważności

Od razu chcę powiedzieć, że ten mój mały zwyczaj nie ma nic wspólnego z medytacją, ani szeroko rozumianą duchowością. Ja po prostu postanowiłam lepiej się poznać. Dać sobie szansę na pracę nad sobą. Taką w ciszy, a nie z toną spraw codziennych pomiędzy. Postanowiłam w życiu być szczęśliwa, bez względu na okoliczności. I tutaj mam podejrzenia graniczące z pewnością, że każdy może tak postanowić.

Bo szczęście jest stylem życia. Wyborem. Nie jest uzależnione od tego, czy jestem chuda/gruba, wysoka/niska, biedna/bogata, zdrowa/chora. Ale jest uzależnione od tego, czy lubię i akceptuję siebie i jak przenoszę to na innych. Bo jak niby mam spełniać przykazanie Jezusa “miłuj bliźniego, jak siebie samego”, skoro nie potrafię ani mówić, ani myśleć o sobie dobrze? Bo wiecie, ja się przekonałam w swojej starej wersji, że to, co przeszkadzało mi u innych, tak naprawdę było we mnie. Nauczyłam się lubić siebie, ludzi i zawsze widzę w każdym dobre intencje. A przynajmniej się staram.

Zmiana

Zawsze żyłam szybko i miałam dużo spraw na głowie. Za dużo. A za mało czasu na docenianie tego, co mam. Dlatego odkąd to zauważyłam, doceniam poranną ciszę. Lubię swoje poranki. Oczywiście każdy może sobie wybrać inny czas. Jednak mój jest bardzo wcześnie rano. Lubię ten stan, kiedy czuję, że jestem blisko siebie, daleko od innych i ich emocji, problemów, spraw codziennych. Czasem czuję, jakbym była dla siebie przyjacielem, który przytula i rozumie najlepiej, czasem się ze sobą śmieję, czasem płaczę.

poranek uważności

Od czego zacząć być szczęśliwym?

Mam wrażenie, że dzisiejszy świat nigdy nie zaznaje ciszy. Miasta żyją non stop. Sklepy są otwarte całą dobę. Prace są na zmiany. Niekończąca się historia chaosu. Coraz większe telewizornie, telefony, samochody. Wszystko to, co podobno nas definiuje i mówi nam, jak mamy żyć i kim powinniśmy być. Ale czy na pewno chcemy być tym, kim nam dyktują być? Czy naprawdę musimy coraz więcej chcieć i coraz więcej mieć, bo da nam to szczęście?

Potrzebujemy ciszy, żeby naprawdę poznać siebie. A później doceniać wszystko po kolei. Jeśli nie wiesz jak zacząć, spróbuj zrobić tak. Bez względu na to, czy to ma być kawa, czy herbata, bądź z uważnością przy całym procesie jej powstawania. Zamknij oczy. Posłuchaj, jak się tworzy. Poczuj najpierw zapach, później smak. Z zamkniętymi oczami. Co czujesz? O czym myślisz? Jakie wspomnienia przyszły Ci do głowy? Znasz siebie w tej wersji? Znasz świat w tej wersji?

Może się okazać, że porzucisz rolę, w której żyłaś 30 lat, bo nie jest Twoja. A Ty chciałabyś inaczej, ale nie miałaś odwagi, albo nie umiałaś, bo nikt nie pokazał, że można. I nagle poczujesz, być może dzięki tej kawie, herbacie, liściu spadającym, że Ty też postanawiasz być szczęśliwa, choćby na wysypisku, choćby bez ręki, choćby na wózku, choćby bez męża… Że nagle zauważysz, że to Twój wybór.

Poranek uważności – co robić?

Pytacie mnie często, co na takim poranku robić. Pomysły zaczną Wam przychodzić z czasem. Szukajcie inspiracji. Czasem wystarczy słowo, jeden obraz. Ja niekiedy narzucam sobie jakiś temat, który aktualnie mnie nurtuje. Nad którym wiem, że chciałabym popracować. Np, czym jest wytrwałość? Jak nie oceniać innych? Jak ciągle nie narzekać? To może być cokolwiek. Ogranicza Was tylko Wasza wyobraźnia. Ale jest jedno ale……

To musi być cisza. Tylko Wy i cisza. Wyciszcie telefon, wyłączcie telewizor. Oczywiście jeśli jesteście w domu, a nie w tramwaju, choć i tam możecie sobie to potrenować. Ale naprawdę dajcie sobie szansę na ciszę. Ja co prawda spotykam się z Wami codziennie rano, około 6 na instagramie i robimy sobie takie treningi razem. Ale ja przekazuję Wam coś, co trenowałam wcześniej. Moje poranki uważności są samotne. Nie codziennie do Was mówię, czasem już brakuje na to czasu. Czasem tylko podrzucam Wam temat, ale zawsze się z Wami witam i Wy wiecie co robię, jeśli znikam na kilkanaście minut. Ale to nie jest Wasz poranek uważności. Dla Was to jest poranek inspiracji. Czasem jedno zdanie może pomóc Wam spojrzeć z innej perspektywy na życie. I to jest super, ale dopiero po tym przychodzi czas na Waszą uważność przerobioną w ciszy. Połączoną ze słuchaniem siebie, bez oceniania, ale z nadzieją, że można inaczej!

Nie odkładaj szczęścia na później

Teraz spróbujcie tak samo. I uwaga, bądźcie gotowi na zmiany. Bo przyjdą na bank. Zmienicie się w szczęśliwszych ludzi. I to nie będzie kwestia przypadku, a Waszej ciężkiej pracy. Bo rzeczy proste nie przychodzą łatwo. I następnym razem może już inaczej zareagujecie, nie poddacie się tak łatwo, albo uśmiechniecie przez łzy. To jest warte tych kilkunastu minut dla samej siebie, wierzcie mi.

Nie wiem czy znacie pojęcie Psychologii pozytywnej, ale jest to dziedzina psychologii zajmująca się podłożem dobrego samopoczucia i szczęścia. Jej twórcą jest amerykański psycholog Martin Seligman. Przeprowadził on pewne badania, wg których wdzięczne osoby doznają więcej pozytywnych emocji, są w mniejszym stopniu narażone na stres i depresję oraz lepiej sobie radzą w życiu. Dlatego wyćwiczcie sobie szczęście, a dzięki niemu docenianie za co tylko możecie, i dostrzegajcie drobne miłe rzeczy. Naprawdę zauważycie różnicę w lubieniu siebie, lubieniu innych, lubieniu życia.

Tego Wam życzę… zresztą to zaczyna się już dziać. To tylko niektóre Wasze wiadomości do mnie.

To wiadomości do których udało mi się dotrzeć, bo już kojarzę te z Was, z którymi piszę często i mogłam do tego wrócić. Ale dostaję od Was codziennie wiele takich słów. Pamiętam, jak kiedyś jedna z Was mi napisała, że jej 5-letnia córeczka zapytała “mamuś, a dlaczego ta Pani uczy takich prostych rzeczy?”

Posiadamy umiejętność uważności, doceniania i cieszenia się drobnymi rzeczami jako dzieci. Później ją tracimy. Z różnych względów. Zabija to szkoła, zagłuszają rodzice, środowisko, towarzystwo… Ale wciąż możemy coś z tym zrobić. Ten post nie ma na celu mówienia Wam jak macie żyć. Nic z tych rzeczy. Wy przecież wiecie to najlepiej. Jeśli jednak macie ochotę zajrzeć na poranki uważności, jesteśmy tutaj codziennie w okolicach 6 rano.

Poranek uważności ma swojego ambasadora

Tydzień temu podzieliłam się z Wami genialną dla mnie wiadomością. Dostałam super list i prezent, jaki przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Marka 4Swiss postanowiła zostać ambasadorem poranków uważności dzieląc się z nami sposobami na pyszną kawę. W mojej kuchni zagościł piękny biały ekspres, który do niedawna pozostawał w sferze marzeń. Ponieważ jednak poranki uważności tworzę z Wami, i dla Was marka 4Swiss przygotowała super promocję. Zobaczcie na grafice. Wiem, że niektórzy z Was już kupili ekspresy korzystając z kodu. Inni czekają na białe egzemplarze. Wiem, że mają dojść w ciągu kilku dni i wtedy na pewno Wam o tym powiem!

poranek uważności

Dziękuję… za Waszą obecność, wymianę doświadczeń i tak wiele ciepłych słów. Nic mnie bardziej nie motywuje do tego rannego wstawania, jak świadomość, że czekacie :)

Udostępnij: