Lifestory

Kryzys tożsamości. Dlaczego kobiety tak się krzywdzą?

Jakiś czas temu czytałam wywiad z psychoterapeutą, Wojciechem Eichelbergerem, o kryzysie tożsamości kobiet. Podobno większość z nas opiera to, kim jest, na pojęciach takich, jak żona, matka, siostra, Polka. I jeśli wydaje Ci się, że to przecież normalne, to powiedz, kim ty jesteś? Mamą Jasia? Żoną swego męża? Czy gdybym właśnie teraz zapytała Cię o to, kim jesteś, tak byś mi odpowiedziała?

Kryzys tożsamości

Przez wiele lat rekrutowałam ludzi do pracy. Często były to właśnie kobiety. Lubiłam zadawać pytanie “Kim jesteś”. Naprawdę większość wtedy mówiła “Jestem Gosia, mama Zosi, żona”. I nic więcej. Zupełnie tak, jakby naszą kobiecość definiowała rola matki i żony. Czy w takim razie bycie samotną kobietą pozbawia tożsamości? Dlaczego sobie to robimy? I jak sprawić, żeby definiowało nas wszystko, od naszych przekonań religijnych, przez hobby, pasje, wartości życiowe, po role społeczne?

Jeśli postrzegamy siebie tylko jako własność dzieci i męża, zabieramy sobie szansę na szczęście w innych dziedzinach życia. Żebyście mnie dobrze zrozumiały. Uważam, że te dwie role są jednymi z najważniejszych w życiu. Ale bycie żoną i matką nie powinno determinować naszego życia! Oczywiście, z miłością stawiamy rodzinę na pierwszym miejscu i zaspokajamy jej potrzeby. Emocjonalne, religijne, materialne i każde inne. Postrzeganie siebie jako tylko kobiety matki i kobiety żony jest bezpieczne. Jednak…

Autorka swojego życia…

…Jednak mając tożsamość złożoną z własnych poglądów, przekonań, wierzeń i pasji, jesteśmy kimś więcej niż po prostu żoną i matką. Rozciągamy naszą tożsamość, a co za tym idzie, poczucie własnej wartości, na inne płaszczyzny. Działając na zewnątrz domowego ogniska, możemy czuć się w większym stopniu autorkami i bohaterkami swojego życia! Ktoś mógłby powiedzieć, że to egoizm. Jednak nikt już nie odważy się tak powiedzieć o mężczyznach, którzy na pytanie kim jesteś, raczej nigdy nie odpowiadają “mężem kasi”. Tożsamość i świadomość tego, kim jesteśmy daje nam poczucie wpływu na nasze życie i wiarę w swoje siły. Dokładnie tak, jak określenie siebie jako matki daje nam siły do codziennego wywiązywania się z tej roli, dbania o dzieci w pierwszej kolejności, kochania ich nawet wtedy, gdy okazuje się to trudne. Tak określenie siebie np jako chrześcijanki daje nam siły do okazywania wiary, określenie siebie jako lekarza, daje siły do leczenia ludzi nawet wtedy, gdy widzi się codziennie ich śmierć.

Po co Ci tożsamość?

Żeby być szczęśliwą i spełnioną kobietą. Choć widzę, że ten proces następuje powoli, cieszy mnie, że coraz częściej kobieta to już nie tylko ta, która tworzy dom, wykarmi domowników, wspiera męża w karierze, dba o zapasy żywności w domu i czystość ubrań. Szczęśliwa kobieta wie, że to być może najgłębsza i najważniejsza jej rola, ale nie jedyna i nie identyfikuje jej jako osoby. Bo kiedy wychodzi z domu bez dzieci, jest równie szczęśliwa i fajna, co będąc mamą i żoną. Również bez dodatku “jestem mamą” zna swoją wartość, wie, że można ją lubić a rozmowy z nią są równie interesujące, nawet jeśli nie opowiada o dzieciach. Po prostu taka kobieta wie, że nie jest tłem do życia innych ludzi, a wartością samą w sobie. Że bez swojego męża i dzieci jest wartościowa i może realizować swoje przekonania i poglądy. Po prostu powiększa pole swojej tożsamości i ma więcej możliwości, żeby zbudować poczucie własnej wartości.

Zdjęcia – Elwira www.jakonatorobi.pl

postprodukcja – ja, program LR

Miejsce sesji – Polignano a mare, Włochy (poradniki z podróży tutaj i tutaj)

Sukienka – Marie Zelie – jeśli szukacie najpiękniejszych i najbardziej kobiecych sukienek, musicie koniecznie odwiedzić ten sklep, tym bardziej, że obecnie trwają tam wyprzedaże i tą sukienkę możecie kupić aż 40 %taniej!!!

 

A więc kochana, zadam Ci teraz pytanie, a Ty odpowiedz mi na nie w komentarzu, ok?

Kim jesteś?

Udostępnij: