Lifestory

Jak bardzo CHWYTLIWY musi był tytuł, żebyś w niego kliknął :(

Życie biegnie tak szybko, że codziennie czujemy pewną stratę. Stratę tego, czego nie zrobiliśmy, nie osiągnęliśmy, nie zdążyliśmy. Trochę też stajemy się nieczuli na docierające do nas informacje. Naukowcy nazywają to szumem informacyjnym. Dlatego nie ma się co dziwić, że z tego szumu wybieramy te informacje, które mają siłę się przebić. Formą, tytułem, obrazem. Każda z tych metod okazuje się być skuteczna, jeśli tylko przykuje uwagę odbiorcy. Jeśli kliknęliście w dzisiejszy artykuł dlatego, że ma ciekawy tytuł, to chyba ci naukowcy mają rację. Ale zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdybyście zwolnili? Zatrzymali się na moment?

majorka

Możecie się na moment zastanowić a ja Wam opowiem o swoim przemyśleniu. Kiedy wybieraliśmy się na Majorkę, do ogarnięcia było naprawdę dużo spraw. Opieka dla dzieci, myślenie, czy spakowałam wszystkie leki, czy na pewno wszystkie ważne dokumenty. Myślałam o tej Majorce od dawna i czułam, że to będzie ważny dla mnie moment w życiu. I był. Wiecie kiedy to poczułam? W samolocie. Ale od początku. Kiedy nas pakowałam, układałam w głowie plany wpisów na każdy dzień z Majorki. Chciałam codziennie blogować, bo tak to już z czytelnikami jest, że najmocniej interesuje Was coś tu i teraz. Za tydzień już tracicie zainteresowanie danym tematem. No życie. Planowałam więc nagrywać mnóstwo InstaStory i po prostu dużo pracować, żeby mieć inspirujący materiał na bloga. Wiecie, po prostu podnieść statystyki na blogu i być może do czegoś Was zainspirować. Bo takie jest marzenie większości blogerów. Żeby nasze treści były dla Was inspirujące.

Nie wyszło…

I kiedy usiadłam w samolocie, poczułam, że zaczyna mi uwierać ta myśl. Że nie chcę nikogo do niczego inspirować, bo sama najbardziej na świecie potrzebuję teraz inspiracji. To z założenia miał być urlop we dwoje dla odnalezienia pewnych dróg, możliwości długich rozmów ze sobą i robienia rzeczy, na które byśmy sobie nie mogli pozwolić z dziećmi. Nie ma się co uśmiechać, chociaż nie zakazuję Wam poruszyć Waszej wyobraźni :)

Poczułam, że przez tych kilka dni nie chcę myśleć o statystykach. Że mam tam coś ważniejszego do osiągnięcia. Taki troszkę egzamin samej siebie. Jaka jestem bez dzieci? Jak wtedy odnosimy się do siebie? Jak funkcjonujemy jako para, a nie rodzice? I wreszcie… Odpocząć, poczuć orzeźwienie, wiatr we włosach i posłuchać ciszy.

majorka

majorka

majorka

majorka

majorka

Zdałam sobie sprawę, że nie uda nam się tego osiągnąć mając ciągle dostęp do internetu. I chociaż pokusa była duża, podjęliśmy decyzje, że nie kupujemy żadnej karty a jedyny internet będziemy mieć w Hotelu. Jeśli będzie potrzeba skontaktowania się z rodzicami, żeby zapytać o dzieci, mamy przecież możliwość zadzwonić. Przeraziła mnie wizja, że każdy z nas leży na plaży z telefonem w rękach. Bo to już taki odruch, masz internet no to sobie surfujesz. A to meil, a to status na Fb, a to serduszko na Insta. A tak naprawdę ja chciałam chłonąć każdymi zmysłami te widoki, te zapachy, te smaki. Ten czas wycisnąć jak cytrynę i opowiedzieć Wam o tym dopiero wtedy, kiedy sama nacieszę się tym wszystkim.

Jak mi wyszło?

Nagrywałam relacje i zapisywałam je w telefonie, później wieczorem coś tam hurtowo wrzuciłam. I to chyba tylko dwa razy. Pisałyście, że mało i że szkoda, że nie wrzucam. Jednak wierzcie mi, nie da się tego poczuć, nie przeżywając tego samemu. A wiecie, że kawa wypita z zamkniętymi oczami smakuje jeszcze lepiej? Że te wakacje tak naprawdę dopiero wtedy są fajne, jak widzisz człowieka, który je z tobą dzieli? Nam to było potrzebne jak woda rybie. Ten bagaż przemyśleń, który stamtąd przywieźliśmy, może nawet odmienić nasze życie w pewnych kwestiach. Ale mamy je dlatego, że postanowiliśmy zwolnić, wyłowić z tego szumu informacji tylko te, które są ważne.

Co z tymi statami?

Czy faktycznie statystyki na blogu spadły? Nic a nic. Świat się nie zawalił, blog wciąż stoi. Może FB się trochę obraził za brak regularności, ale to akurat moja wina, bo nie ustawiłam sobie publikacji przypominajek. Da się to za jakiś czas nadrobić. Mam nadzieję. Ale tego, co bym straciła będąc bardziej online podczas tego wyjazdu, tego już bym nie nadrobiła. I wcale, ale to wcale nie potrzebujecie Majorki, żeby móc się wylogować, zwolnić i zrobić coś dla siebie.

majorka

majorka

No bo pomyślcie…

…kiedy ostatnio zrobiliście coś dla siebie? Może długo odkładana rozmowa z kimś ważnym? Może przemeblowanie? Ale takie w szafie życia. Żeby zobaczyć, co już jest za ciasne, a co przełożyć na wyższą półkę? I tak, to piszę ja, blogerka, mając świadomość, że bez Was nie ma mojego bloga. Bo naprawdę ani instagram, ani chwytliwe tytuły postów, ani nawet moje zdjęcia z Majorki nie są w stanie dać wam Waszego prywatnego szczęścia. A dla niego czasem warto się wylogować i nie myśleć o konsekwencjach.

Pomimo takiego poza internetowego tygodnia przywiozłam i tak całe mnóstwo zdjęć, którymi mogę się z Wami dzielić. I cieszę się naprawdę jeśli nawet jedna osoba mówi, że dzięki temu czymś się zainspirowała i w czymś jej to pomogło. Dla takich chwil warto blogować. Bo już nie mam aspiracji na porywanie tłumów. Chcę porwać Ciebie. Ty mi wystarczysz.

majorka

Tak właśnie odpoczywając mogłam wykonać sesję, którą uważam za najpiękniejszą na tym blogu. Może to właśnie ten luz sprawił, że głowa otwiera się na nowe pomysły. Nie tylko te zawodowe, ale też te prywatne. Daję głowę, że jeśli spróbujecie, odnajdziecie w sobie potencjał do zmian i uśmiechu. A ten uśmiech pojawia się czasami wtedy, kiedy jakiś smak przypomina ci dzieciństwo. Albo po prostu wywołuje radość i niesie orzeźwienie. My na przykład mieliśmy niesamowity zaszczyt współpracować z firmą Hortex podczas tego wyjazdu. Zaopatrzono nas w napoje w nowych poręcznych butelkach o pojemności 500 ml, które są tak małe, że można je spakować do damskiej torebki, plecaka, torby plażowej i cieszyć się ich smakiem, kiedy tylko potrzebujemy orzeźwienia. Moim ulubionym okazał się smak pomarańcza – mango, a to pewnie dlatego, że kocham mango w każdej postaci. Te nowe napoje towarzyszyły nam podczas całego pobytu a ja jestem niesamowicie dumna z tej sesji i współpracy.

Jeśli Wy też czasami czujecie potrzebę wylogowania się do życia i chcecie przy tej okazji cieszyć się letnimi smakami, mam dla Was świetną wiadomość. Razem z firmą Hortex już jutro na moim FB opublikujemy dla Was ZABAWĘ z niespodziankami, dzięki którym te spokojne chwile spędzone na realnym życiu będą jeszcze przyjemniejsze. Przesłanie jakie będą za sobą niosły te nagrody, to orzeźwienie podczas najfajniejszych chwil Waszego życia!!! Fajnie, co? Ja już się nie mogę doczekać. A TY? Wyobrażasz to sobie?

majorka

majorka

majorka

majorka

majorka

majorka

Wpis powstał we współpracy z marką Hortex

Udostępnij:
  • Arleta Głowacz

    Przepiękne zdjęcia. Widać, że urlop Ci służył. Fajnie, że udało ci się wylogować chociaż ja też zaglądałam codziennie czy coś wrzucilas. Teraz rozumiem tą ciszę 😉

    • Angelika Witaszewska

      Dziękuję, nawet zdjęcia telefonem w takim miejscu same z siebie wychodzą bajeczne. Ale faktem jest, że potrzebny był ten wyjazd jak nic innego :) A ty w tym roku gdzie na wakacje?

  • Lila

    Masz dar do pięknych ujęć. Albo ktoś kto robi Ci zdjęcia :)
    Będę zaglądać częściej. Dzięki Tobie zaczęłam przeglądać oferty urlopowe na Majorce!

  • Eh a liczyłam na jakiś kształcący post o tym jak tworzyć dobre tytuły ;) Za to co za widok! Ehh, wakacje :)

  • Justyna

    Jakiez to prawdziwe! Daje do myslenia. Dziekuje za inspiracje ♡ Fajnie, ze jestes. :)

Subskrybuj mojego bloga!

Dostaniesz najnowsze informacje wprost na swojego maila!

FreshMail.pl