Podróże

Mostar – tam ulicami płynęła krew

Odwiedziliśmy Mostar przy okazji naszego pobytu w Chorwacji. Mostar jest nieformalną stolicą Hercegowiny oraz miastem, które rozdarło moje serce na pół. Jednak pomimo, a może właśnie dlatego, polecam Wam je odwiedzić. Kiedy po raz pierwszy Kamil powiedział, że chce tam pojechać, nie miałam pewności, że ja też chcę zobaczyć ten zniszczony wojną kraj. Zaczęłam wtedy szukać w internecie, czy to miasto jest bezpieczne i co warto zobaczyć w Mostarze. Wiedziałam, że Mostar jest pięknie położony, ale takiej karuzeli uczuć się nie spodziewałam.

Mostar – pierwsze skojarzenia

Wojna bośniacka przypadała na czas mojego dzieciństwa. Duuuuużo się mówiło o bośniackiej krwi, która płynęła ulicami. O ludobójstwie. Widziałam nie raz w telewizji ciała leżące na ulicach. I chociaż od wojny minęło 20 lat, wciąż mam ten obraz w głowie i całą drogę do Mostaru czułam, że ściska mnie w gardle. Bałam się gdzieś wewnętrznie, że te ślady po wojnie wstrząsną mną zbyt mocno. I nie myliłam się. Jednak jeśli ktoś średnio interesuje się historią, w dodatku nie zejdzie z głównego szlaku turystycznego, pewnie nawet nie zauważy, że kiedykolwiek masowo ginęli tam ludzie. Na ślady wojny można też natrafić na bazarach, gdzie sprzedaje się pamiątki wykonane między innymi z pocisków.

Zwiedzanie

Zostawiliśmy samochód na płatnym parkingu przy samym Starym Mieście. To tam zaczyna się turystyczna część miasta. Zwiedzając Mostar przejdziecie przez wąskie, kamienne uliczki pełne straganów z rękodziełem.

Główną atrakcją jest Stare Miasto i Stary Most, który został zburzony przez Chorwatów w 1993 roku. Obecnie Stary Most jest wpisany na listę światowego dziedzictwa  kulturowego UNESCO. Dziś słynie ze skoków wykonywanych przez członków Klubu Skoczków. Najpierw na moście staje jeden ze śmiałków, a w tym czasie inni zbierają od obserwujących ludzi pieniądze. Gdy uzbiera się żądana suma pieniędzy, skoczkowie oddają skok. Muszę przyznać, że wygląda to imponująco. Są mistrzami.

Po obu stronach Starego Mostu znajdziecie pełno kawiarni i restauracji. Koniecznie skosztujcie bośniackiego jedzenia. Ja właśnie tutaj po raz pierwszy piłam typową turecką kawę, która mnie oczarowała. Rozkochałam się również w Baklavie. Choć te potrawy kojarzą się z Turcją, są nieodłącznym elementem bałkańskiej kultury i bardzo chętnie tutaj serwowanym.

Zapomnieć to, co wciąż się pamięta

Kiedy tylko wejdziecie w boczną uliczkę, gdzie nie ma tłumów turystów, zobaczycie widoki, o których wielu chce zapomnieć, choć wciąż pamięta. Stoją tu budynki spalone, podziurawione od kul. Obok nich takie, które choć naszą ślady wojny, starają się to ukryć nową warstwą tynku. Widok, który rozdziera serce na pół. Kiedy zamknęłam na moment oczy, poczułam ból. Dosłownie kilka kroków stąd słychać gwar szczęśliwych turystów, beztrosko wydających pieniądze. Mało kto pamięta o krwawych walkach, o ginących tutaj ludziach. Mieszają się tutaj tak skrajne uczucia, że masz tylko dwa wyjścia. Wejść ponownie w tłum turystów i oddać się tej beztrosce, albo usiąść przy pobliskim cmentarzu i patrząc, jak wszędzie na nagrobkach widnieją daty 1992, 1993… chwilę pomyśleć i docenić to, że tu i teraz masz aż tyle. Życie!

Mostar – przydatne wskazówki

Jeśli stacjonujecie w Chorwacji, możecie uczynić Mostar kierunkiem wycieczki. Do Bośni dostaniecie się tylko z dowodem osobistym i zieloną kartą (bez tego nie przekroczycie granicy). Na zwiedzanie Mostaru zarezerwujcie sobie cały dzień. Niestety w sezonie turystycznym Mostar pełen jest turystów, co oczywiście nikogo nie dziwi, ale około godziny 16 ulice pustoszeją i można podziwiać to bajkowe miejsce w spokoju i ciszy.

Nie polecamy zabierać Wam wózka, bo uliczki są kamieniste i śliskie. Załóżcie wygodne buty. Japonki też nie będą dobrym rozwiązaniem, o obcasach nie wspominając. W Mostarze możecie spokojnie płacić w Euro, chociaż ich walutą są marki zamienne. Niestety nie wszędzie można płacić kartą, ale wszędzie przyjęto od nas Euro. Na straganach podane są ceny w markach i euro za pamiątki. Bez problemu wypłacicie też pieniądze z bankomatów, których na Starym Mieście jest naprawdę sporo.

Okoliczne atrakcje

Niestety tym razem nasza wycieczka do Mostaru była jednodniowa. Udało nam się jedynie w drodze powrotnej podjechać na Wodospady Kravica, które nie zachwyciły mnie na tyle, żeby je polecić. Jestem skłonna jednak uwierzyć, że za dnia, w blasku słońca na pewno warto tam pojechać. Niektórzy nazywają je małym rajem, więc może my po prostu musimy dać im jeszcze jedną szansę. Tym razem byliśmy już po zmroku, a wtedy to miejsce nie urzeka. Wiem natomiast, że Bośnia ma do zaoferowania o wiele więcej piękna, a Mostar tylko rozbudził apetyt na więcej. Z całą pewnością tam wrócimy.

Udostępnij:
  • Ania W.

    Byłam w Mostarze. Od Mostaru zaczęła się moja miłość do Bośni i trwa już kilka lat. Miałam dokładnie takie odczucia jak ty. Z jednej strony zachwyt, bo to piękne miejsce. Bajkowe wręcz i romantyczne. A z drugiej strony pełne bólu, który wciąż zamknięty jest w tych budynkach.